Porcelanowa Księżniczka ubrana w piękną, balową suknię tańczyła w objęciach Księcia z plastiku na balu. Dziewczyna miała złote, długie i lekko kręcone włosy luźno rozpuszczone, a na nich diadem wysadzany drogimi kamieniami, które przy świetle mieniły się i rzucały tęczowe refleksy. Jej uśmiech był równie sztuczny jak jej partnera. Cóż się dziwić. Zostali stworzeni przez ludzi bez wyobraźni po to by władać nie istniejącym królestwem. Nonsens, prawda?
Książę ubrany w smoking mocno trzymał swoją partnerkę w ramionach. Kochał ją całym swoim plastikowym sercem, jednak przeznaczony był im tylko ten jeden taniec. W chwili wybicia północy dziewczyna miała należeć do księcia z innego królestwa. Zapierała się ciągle, że go nie kocha, jednak ojciec zmusza ją do ślubu.
Jako królewska córka nie mogła przynosić hańby rodzinie, więc zmuszona była się zgodzić na to małżeństwo.
Czas upływał nie ubłagalnie i delikatne dźwięki pianina stopniowo cichły. Do północy zostało jedynie pięć minut. Ostatnie pięć minut kiedy Książę mógł patrzeć na swoją Księżniczkę. Poprosił o kolejny taniec, a ona zgodziła się. I tak wirowali w rytm muzyki dopóki nie wybiła północ. Później musieli się sobie ukłonić i odejść udając nieznajomych. Na pożegnanie dziewczyna wyznała Księciu, że go kocha całym swoim porcelanowym serduszkiem i żałuje, że nie może z nim być. Nie odpowiedział nic. Zapewniał ją o swoich uczuciach już wiele razy. Teraz każde słowo było już zbędne. Księżniczka kolejnego dnia miała stać się żoną innego mężczyzny.
Tej nocy ani Księżniczka nie widziała swojego Księcia, ani on jej mimo, że szukali się wśród tłumu. O trzeciej nad ranem Książę wrócił do swojego królestwa gdzie czekał na niego stęskniony pies i pusty zamek po którym roznosiło się echo jego kroków. Wiedział doskonale, że w tym miejscu kogoś brakuje, a ta niezmącona niczym cisza była wręcz nieznośna.
Przez długi czas nie mógł jeszcze zasnąć rozmyślając o swojej ukochanej. Tymczasem ona wirowała w ramionach swojego przyszłego męża. Jej serce przepełnione było rozgoryczeniem i żalem, jednak na twarzy ciągle malował się porcelanowy uśmiech.
Kolejnego dnia, kiedy Książę jadł kolację w samotności, jego ukochana spoglądała przez okno wkładając suknię ślubną. Biała, ciągnąca się aż do ziemi, z wspaniałą koronką na plecach idealnie wyglądała na porcelanowej Księżniczce, a na jej złotych włosach teraz znajdował się piękny welon. Włożyła ona jeszcze pantofelki i przyglądała się sobie w lustrze przeciągając dłonią po talii. Mimo uśmiechu na twarzy była bardzo nieszczęśliwa, a po jej porcelanowym policzku spłynęła łza. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. W tym momencie do pokoju Księżniczki weszła służąca pary młodej i zawiadomiła, że Pan Młody jest już gotowy i czekać będzie na nią w kościele. Dziewczyna otarła łzę i ujmując bukiecik kwiatów w dłonie ruszyła przed siebie. Niedługo później stała już przed kościołem, przed którym zebrał się tłum gości przybyłych na ślub.
Król poprowadził swoją córkę do ołtarza uśmiechając się dumnie do poddanych. Słowa przysięgi zupełnie nie chciały przejść dziewczynie przez gardło, a w jej myślach ciągle był Książę. Nim wypowiedziała sakramentalne "tak" wrota kościoła otworzyły się i zaskoczony tłum ujrzał w nich młodego chłopaka. Księżniczka natychmiast go rozpoznała i jej uśmiech nagle stał się nad wyraz szczery. Nie zważając na nic pobiegła w jego kierunku, a wszyscy obrzucili ją zaskoczonym i pogardliwym spojrzeniem. Król był wściekły, jednak i to ją nie obchodziło. Jej Książę przybył by ją uratować, znalazł ją - zagubioną Księżniczkę w bajce do której nie pasuje, by napisać własną.
Przed kościołem stał biały koń na którym Książę przyjechał. Usiedli na nim i pojechali do swojego bajkowego świata.Można by rzec, że żyli razem długo i szczęśliwie jednak...
Kiedy wstawał nowy dzień na świecie ludzi Książę i Księżniczka na nowo stawali się zabawkami i całą wieczność czekali by znów móc być razem. Wraz z zachodem słońca cała historia powtarzała się i każdej nocy Książę tracił swoją ukochaną i odnajdywał ją, a co dzień kochał ją jeszcze bardziej niż poprzedniej nocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz