Strony~

Statystyki~

niedziela, 8 kwietnia 2012

Mo chirdhe

-Angelo, mogę Cię o coś zapytać?
Mia była wyraźnie przybita. Jej zapuchnięte od płaczu oczy mówiły więcej niż wszystko.
-Oczywiście kochana, o co tylko chcesz. - odpowiedziała dziewczyna siląc się by jej głos wypadł najmilej jak to było tylko możliwe.
Nagle para zapłakanych, szmaragdowych oczu spoczęła właśnie na niej.
-Płakałaś kiedyś przez coś co zniknęło, mimo, że nigdy nie było Twoje? - jej głos drżał
Szatynka kucnęła przy rozbitej przyjaciółce i przesuwając dłonią po jej plecach odrzekła tylko:
-Oczywiście,wiele razy. - skłamała rzecz jasna. Nigdy nic podobnego jej się nie zdarzyło. - Czy coś stało się z Brianem? - dodała po chwili.
Mia pokręciła przecząco głową sprawiając, że jej niesforne loki zupełnie się teraz rozczochrały.
-Nie mówiłam Ci o tym nigdy, ale podobał mi się ktoś inny. To była dziewczyna. W zasadzie żaden cud natury, ale doprawdy mnie urzekła. Ta jej urocza inność i idealne usta. Zaprosiła mnie kiedyś na randkę, ale odmówiłam. Bo co innego mogłam zrobić?
Angelę zamurowało. Dotychczas nie miała pojęcia, że jej przyjaciółka... że podobają się jej dziewczyny.
-Mio, co się stało?
-Ona powiedziała mi... powiedziała mi jak najlepszej przyjaciółce, że ma nową dziewczynę. Powiedziała mi to w pełnym zaufaniu, a ja zamiast cieszyć się jej szczęściem pogłębiam swoją depresję siedząc w kącie i użalając się nad sobą. - zaszlochała po czym wstała i podeszła do szafy.
Zaczęła wyrzucać z niej wszystkie ubrania.
-Co robisz? - zapytała Angela.
-Nie mam pojęcia, ale muszę się czymś zająć zanim oszaleję. - odwróciła się i patrzyła teraz z uporem w oczy przyjaciółki. -Brian zupełnie mnie nie obchodzi, Caroline jest szczęśliwa z kimś innym, Luisa zmarła przed rokiem, a ja coraz bardziej tracę sens życia. To żałosne, ale powiedz mi Angelo co teraz będzie? Pamiętasz, było nas pięcioro. Martin, który zginął w wypadku, Luisa którą pokonał rak, Dominica która popełniła samobójstwo i my dwie. Jak Ty sobie poradzisz kiedy i ja do nich dołączę? - była nadzwyczaj opanowana, jakby przywykła do myśli, o śmierci.
Czy do tego w ogóle można przywyknąć? Czy da się zobaczyć świat bez siebie na nim? Poczuć smutek żałobników? Dla Angeli cieszącej się życiem i korzystającej z niego w pełni było to zupełnie nie do pojęcia, jednak Mia aż za często doświadczała tych uczuć. Żadnym wyzwaniem było dla niej mówienie głośno o tym jak to będzie, kiedy ona już będzie przeszłością nie roniąc ani jednej łzy.
-O czym Ty do cholery mówisz?!
-Wiesz przecież, że nie zmienię swojego zdania. Mogę wydawać się szczęśliwa, ale chcę umrzeć. I w żadnym razie nie dlatego że mi tak źle że ojeju, ale dlatego, że nigdy nie lubiłam życia.
Wróciła do wygrzebywania swoich rzeczy z szafy nie chcąc patrzeć na łzy zbierające się w oczach przyjaciółki.
W końcu nie wytrzymała napięcia i opierając głowę o drzwi szafy wyszeptała:
-Przepraszam Angelo, że przeczołgałam Cię przez moje bagno. Powinnam była przejść przez nie sama i sama w nim tonąć nie ciągnąć Ciebie za sobą.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, żeby się nie rozpłakać.
W jej głowie kłębiły się setki myśli. Nie wiedziała czy powinna żałować, że poznała Mię i pozostałych przyjaciół którzy nieustannie sprawiali jej przykrości i zawody czy mieć pretensje do siebie, że nie potrafiła ocalić żadnego z nich.
-Nie rób tego Mio, bądź rozważna. Kiedyś i do Ciebie przyjdzie szczęście, obiecuję. - powiedziała wychodząc z mieszkania przyjaciółki.

Dwa dni później znaleziono ciało Mii pływające w jeziorze. W kieszeni jeansów miała liścik zwinięty w kostkę. Woda nie wyrządziła mu większych szkód ponieważ był szczelnie zapieczętowany.
Ilekroć Angela go czytała łzy same spływały jej po policzkach.
Jego treść brzmiała tak:
"Kochana Angelo. Jeśli to czytasz, to znaczy że Twoja obietnica, że kiedyś szczęście przyjdzie i do mnie się spełniła. Proszę nie płacz, bo teraz jestem szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Poza tym lubię pływać, a woda nie wygląda na zimną. Nawet jeśli... to nie potrwa długo. Właśnie jestem na schodach do nieba. Stawiam pierwszy krok. Kocham Cię Angelo, byłaś jedyną przyjaciółką która została ze mną do końca. A patrząc na to pozytywnie - nie mam już depresji. Koniec z lekarstwami i bezsennymi nocami. Szkoda, że nie możesz zobaczyć jak się uśmiecham. To wspaniałe uczucie, kiedy wiesz, że możesz zrobić już zupełnie wszystko bo koniec jest w Twoich rękach. 
Strasznie Cię kocham i już niecierpliwie wyczekuję naszego spotkania po upływie określonego przez Boga czasu. Żegnaj aniołku <3
Mia"
                                                                           ***

Na uroczystości pogrzebowej było dużo osób, jednak daleko za nimi stała młoda kobieta w czarnym kapeluszu z ogromnym rondem. Zdaje się, że płakała, jednak bała się zbliżyć do grona pozostałych żałobników. Angela domyśliła się, że to musi być Caroline - dziewczyna która podobała się jej przyjaciółce.
Kiedy wszyscy odeszli już od świeżego grobu Mii piękna nieznajoma odważyła się do niego zbliżyć, jakby chciała porozmawiać z dziewczyną sam na sam co było już fizycznie nie możliwe.
Padła na kolana przed świeżo usypanym wzniesieniem ukrywającym pod sobą trumnę i wyszeptała 'Mo chridhe" co oznaczało "Moje Serce", a potem kilkakrotnie wypowiedziała imię "Mia", które w łacinie oznaczało "moje".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz