Strony~

Statystyki~

poniedziałek, 11 lutego 2013

Secret place

Każdy z nas potrzebuje swojego sekretnego miejsca do którego może uciec. Alicja miała Krainę Czarów, Piotruś Pan Nibylandię, a  Łucja Narnię. Ja też mam takie miejsce do którego przychodzę kiedy umieram ze szczęścia, umieram ze smutku, umieram z szaleństwa. Pewnego dnia tańczyłam tam, a ptaki nuciły swoją pieśń. Wtedy właśnie kątem oka dostrzegłam . Stała oparta o jedno z drzew, miała na głowie słomkowy kapelusz spod którego wystawały czerwone włosy. Zatrzymałam się zawstydzona i oszołomiona jej pięknem. Bynajmniej nie mówię tu o pięknie zewnętrznym, które może posiadać każdy, a o pięknie, które dostrzegłam w jej oczach. Pięknie duszy. Już wtedy wiedziałam, że jest aniołem, takim prawdziwym, który zszedł z nieba złotymi, krętymi schodami. Powiedziała mi, że ma na imię Nathalie, później długo rozmawiałyśmy i któregoś dnia odkryłam, że mogę ją nazwać przyjaciółką. Zawsze, kiedy byłam w naszym sekretnym miejscu, ona była ze mną. Rozmawiając zgłębiałyśmy ludzkie umysły i dusze, odkrywałyśmy świat patrząc sobie w oczy. Byłyśmy tak jednakowe, a tak zupełnie różne. Wyjątkowe. Goniłyśmy za białymi królikami uciekającymi w pośpiechu do Krainy Czarów, pozwalałyśmy malutkim Wróżkom siadać na naszych dłoniach i długo rozprawiałyśmy z nimi o istocie magii. Kiedy żyłyśmy trwała wieczna wiosna, kwiaty nigdy nie więdły, a zegarki zamierały w bezruchu. Jednak jak to jest we wszystkich bajkach - musiała pojawić się nowa postać, przedstawicielka zła. Wdarła się do naszego sekretnego miejsca z czarnym kapturem naciągniętym na głowę, zasiała kwiaty mroku i śmiertelności w naszym życiu. Pewnego dnia czekałam na przyjaciółkę tańcząc, rozkładając ramiona, wiatr unosił moje włosy,a uśmiech sam rysował się na twarzy. Byłam w swojej własnej Krainie Czarów, więc nic złego nie mogło się już stać. Wtedy właśnie wysoko nad drzewami przefrunęła ogromna wrona, ptak, z oczyma wypełnionymi grozą, samotnością i nieszczęściem, który w rzeczy samej był zwiastunem tragedii. Nathalie w jednej chwili tkwiła w moich ramionach, a w drugiej rozpadła się na tysiąc kawałków, pękła jak bańka mydlana. Zniknęła. Odeszła. Wiedziałam, że wróciła do miejsca, z którego przybyła, że była jedynie aniołem, który miał mnie uświadomić o wartościach życia. Cieszyłam się na myśl, że jest w niebie, jednak teraz nasze sekretne miejsce było jedynie piekłem samotności. Kiedy z mojego serca smutek zaczął się przelewać, okrywać całe moje ciało napisałam list, który potem wysłałam do nieba, a brzmiał on tak:
"Droga Nathalie
Jestem teraz w naszym sekretnym miejscu. Pewnie pamiętasz radosny świergot ptaków, prawda? Cóż, teraz jakby ucichł. Woda też chyba wolniej płynie, jakby straciła sens istnienia, a powietrze smakuje goryczą i żalem. Wybacz mi każdy moment, w którym nie byłaś w pełni szczęśliwa, wybacz, że nie zdążyłaś mi powiedzieć wszystkiego, ponieważ tak dużo mówiłam o sobie. Odnajduję Cię w każdym odbiciu na tafli wody czy podmuchu wiatru. Wiem, że ciągle tu jesteś, ale kiedyś odnajdę Cię tak naprawdę. Tęsknię za Tobą i umieram bez Ciebie. Więdnę zupełnie jak kwiaty po wizycie Mrocznej Pani w naszej Krainie Czarów. Bez Ciebie magia wydaje się absurdem, ale wiem, że z czasem znów w nią uwierzę. 
Do zobaczenia. "
Nie musiałam się podpisywać, wiedziałam, że Nathalie trzymając w dłoniach kopertę z moim listem poczuje moje serce bijące przez papier.
Teraz pozostało jedynie czekać.
Czekać na odpowiedź, na cud, na życie lub śmierć, na zbawienie, które nigdy nie nadeszło.
Dobranoc, słodki Aniele.

______________________________________________________
To opowiadanie chciałabym zadedykować mojej przyjaciółce, Natalii, która nocą z 26 na 27 stycznia postanowiła popełnić samobójstwo. Moja kochana, żałuję, że nie pozwoliłaś światu się odkryć. Byłabyś najwspanialszą poetką jaką ktokolwiek widział. Kiedyś Cię odnajdę, ale teraz śpij spokojnie.