Strony~

Statystyki~

piątek, 20 lipca 2012

I like pills..

Niebieska kapsułka daje szczęście, czerwona namiętność, zielona spokój, żółta złudzenia.Wszystkie z nich są magią. Codziennie rozkładam przed sobą paletę barw - każda z nich ma inne działanie. Moja krew jest tęczowa, dzisiaj wypełniają ją wszystkie kolory, serce bije mi szybciej. To piękny dzień, świat mógłby się nie kończyć. Oczywiście do czasu kiedy nie skończą się wszystkie kolory. One są w życiu ważne, nadają mu charakteru. Moje życie jest nieziemsko kolorowe. Kocham je takim jakim jest, a później trzeźwieję. Oczywiście nie na długo. Kolory mają do siebie to, że można je przyjąć na nowo kiedy działanie słabnie. Próbowałam też swego czasu koloru białego, on nie jest kapsułką. Jest śniegiem sypiącym się między moimi palcami, spadającym z nieba i wsiąkającym głęboko w moje żyły. Czasem tak mało jest we mnie życia. Po prostu trwam, jestem tu, czasem gdzieś indziej. Czasem kocham, czasem nienawidzę - to wszystko zależy od koloru. Kiedy świat blaknie zasypiam - tak właśnie wygląda moje tęczowe życie. Nikt przecież nie obiecywał, że po drugiej stronie tęczy wszystko będzie okej. Przerażający statek płynie po morzu, które widzę tylko ja. To morze jest różowe, jak moje magiczne tabletki, które dają mi siłę. Na statku są złe istoty, które chcą mnie zabić. Nie, nie pozwolę, nie umrę. Nie z ich rąk. Sama podejmę tę krwawą decyzję. Sama chcę zdecydować z jakim kolorem przed oczami zasnę, dopilnować by to nie była standardowa czerń. Moje życie jest niczym bajka, choć wcale nie jest piękne. Jest po prostu nierealne do tego stopnia, że sama w nie nie wierzę. Oh, Boże gdybyś istniał zadbał byś o mnie. Ale dzisiaj...to jest właśnie ten dzień, na który czekałam tak długo. Dłużej już czekać nie mogę. Dziewczyny kochają rozchylać wargi do pocałunku, ja także. Po moich ustach, języku, zębach przesuwają się magiczne kolory niczym język ukochanego. Są takie delikatne, tak pięknie pachną śmiercią. Wszystkie jedna po drugiej cicho lądują w moim żołądku, szepcą mi, że kochają i obiecują że będą kochać do końca mojego istnienia. Tak, wierzę im. One jedyne nigdy nie kłamią, są zbyt idealne. Dzisiaj jestem szczęśliwa, odczuwam potrzebę bliskości drugiego człowieka silniej niż zwykle, może dlatego, że to już koniec, ale w gruncie rzeczy jestem spokojna. Widzę rzeczy których nie widzą inni i to jest magia. Nic nie czuję, nie czuję samej siebie. Nawet biorąc w palce pędzel moje życie jest puste, ja jestem pusta, moje płótno i moja "sztuka". Przeciągam różnymi kolorami po materiale, zostawiam na nim trwały ślad. Kolory nigdy mnie nie opuszczą, tak bardzo je kocham. W chwilę później mam przed oczami łąkę. Wydaje mi się, że sama ją namalowałam swoimi farbami. To dobrze, obraz skończony, drzwi otwarte. Można odejść. Czuję jak upadam, a potem wznoszę się wysoko do nieba. Ląduję w morzu różnokolorowych kapsułek. Wsuwam do ust każdą po kolei aż w końcu wypełniają mnie całą. To piękne, niebo jednak istnieje i właśnie jestem w raju. W moim własnym kolorowym raju. Już nawet moje włosy nie są koloru blond, a pięknej zieleni. Odpłynęłam na zawsze czy na chwilę? Teraz już wiem, że na zawsze. Bo spotkała mnie największa tragedia jaką mogłam sobie wyobrazić. Zamknęłam oczy i widziałam tę standardową ciemność, czerń. Ale to nie ważne. Teraz będę w niebie kolorów, teraz nic się nie będzie liczyć. Odchodzę pozostawiając za sobą moją łąkę. Anioły prowadzą mnie tęczą, a ja ostrożnie stawiam każdy krok. Mogła bym się z niej zsunąć - życie jest przecież tak kruche. Wybucham szaleńczym śmiechem, przecież jestem już martwa. Staję na rękach, a w konsekwencji spadam z mojej pięknej tęczy. Płynę w bezdenną otchłań. Oh, nie. Dla mnie już na zawsze zapanowała czerń. It's not my fault that I like pills. -nucę zapadając się w ciemność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz